Fekir
Obywatel Piekła
[Intro]
666FAM
Put that shit, Lister in this bitch

[Zwrotka 1: Fekir]
Ej, każdy unika piekła
Ja się topię w lawie, bo mnie stworzył diabeł i tam mieszkam
Nie kryję się z tym, żem jest pojebany typ
Bądź prawdziwy, albo kupią, albo naplują Ci w pysk, oh
Ej, w łapie chciałbym, by się diament mienił (Ya)
Parę stów i parę bloków, wiesz, że mnie nie zmieni
Ej, pod prąd szedłem zawsze od korzeni
Szedłem, teraz muszę biec, bo ja to nie len i…

[Zwrotka 2: Koldi]
(Ej) Kie-kie-kiedyś nie chciałem pracować, tylko potrójną siódemkę wbić
Miały być wielkie sny, były gęste łzy (Ta)
Uwierz, mamo, że nie jestem zły
Trochę chlałеm, trochę ćpałem, ale teraz będziе git
Jeśli czegoś mi brakuje, no to tylko rapu
A jak coś ma się pokruszyć, no to tynk od bassu
To czysty hip-hop, brachu, chociaż mówią na to trap
Za ten hip-hop, brachu, teraz rzucaj siano na nam (Money)

[Zwrotka 3: Bibii]
(Ya) Ya, nigdy nie byłem na Bali, nigdy nie byłem w Dubaju
Kontynentu nie opuszczam, chyba że ktoś to rozpali
Z miasta brudu, smogu, smoków, bloków, tłoków o poranku
Życie to jebane bydle, złap za rogi i je zatłucz
Ponad dwie dychy na karku, bez korony na zegarku
Nie toleruję kłamstwa — używam języka faktów
Wiem, że czas ucieka, tyka, tyka, ale zdążę
Wpie-wpierdalam tak dużo, tylko, tylko tyję portfel
[Zwrotka 4: Skumaj]
(Wow) Nie musisz mnie poznać, żeby stwierdzić, gorzej w głowie
Jak jest tłok na domkach, złapiesz mnie z tłokiem za domkiem
Ciągle alko on my mind, czyszczę portfel
Czemu tak mam? Chyba nie myślałeś, że dawali opcję (Nie, nie, nie)
I tak nie myślałem, żebym wybrał ją rozsądnie (Ta)
Jakie dawkowanie na ulotce? (Jakie?)
Jak to, że zapadnie mi się oddech? (Wow)
Jak doszedłem w miasto, teraz sorry
Jestem na wakacje z mamą
Mamo, przejdę się po forsę (Wow)

[Zwrotka 5: Malarzsosa]
Ye, ye, ye, ye, dużo dałem scenie, to oddaje tak jak Caritas
Czasami chciałem mieć za dobrze, nie wiem, dlaczego mam w bani tak
Designerskie akcesoria, kiedy wjeżdżam na Vitkac'a
Charakteryzuje praca u każdego, co jest od nas
U ciebie wtopa, a my dalej nie zwalniamy tempa
Nie gadam o lekach, a zjadłem zęby na perkach
Mam ziomów kumatych, mam ziomali jak Frankenstein
Każdy doświadczony z nich po eksperymentach