[Zwrotka 1: Trueman]
Zrobiłem duży wał, jakby była powódź
SMMA, więc mnie lepiej nie prowokuj
Ty to zwykły kmiot, ja to pan swojego losu
Aż ciężko mi się chodzi, bo w kieszeniach tyle sosu
Zanim się z nią spotkam to mnie sprawdza jak skarbówka
Chcę żeby robił hustler ją, a nie jakiś taksówkarz
Bielizna ten sam kolor ma co jej szminka na ustach
Jak ode mnie wychodzi no to ledwo może ustać
[Zwrotka 2: Sentino]
Grzeczne laski mnie kochają, jestem bad boyem
Jak dilerzy na Harlemie, jestem friend boyem
Lubię duże znaczki, GG, cały w Gucci
Grube dupy się rzucają jak na talerz sushi
Budzę się z rana, zero kaca, ale mam modelki
Co się proszą o kiełbasę jak frankfurterki
Przeciwnik ma rozbity łeb, a ja nadal śliczny
A ty masz tylko salmonelle od lizania pizdy
Sztywno mówię, że nikomu z was ręki nie podam
Nie jest gorąco, ale proponują wszędzie loda
Twoje słowa są tak puste jak twój mózg od ćpania
Dziesięć sekund, jakbyś spadł na głowę z rusztowania
Tańczysz w kółko cały dzień, jakbyś był autystą
Z jakimś krzywym pyskiem siedzisz i nagrywasz disco
Robię ruchy [?]
Ten co [?] zielony to nie awokado
[Zwrotka 3: Trueman]
Mało czasu mam, wciąż dzwoni telefonik
Pytanie, ruchasz się, czy trzeba z tobą chodzić?
Dawaj, wsiadaj do mnie, pójdziemy na kompromis
Ale jak zachaczysz zębem, to się później nie dodzwonisz
Czarna beamer, osiem biegów automatic
Środa to dzień loda, a we wtorek automaty
Lubię szybkie siano, lubię dobre szmaty
Pytasz, skąd ten hajs? Na pewno nie od taty
Nie mogę zrobić masy, ciągle cardio w hotelach
Cztery zegarki w ice'ie, a czasu wciąż nie mam
Brak snu, do pracy neurotropy
Jak chodzi tu o biznes, to zwiększamy obroty
Lepiej palić crack, niż być toksyczną pizdą
Później tylko żalisz się, jak ci zabrała wszystko
Ja to z zapłonów wegen, a nie kurwa terapeuta
Trueman najmłodszy w Polsce, któremu bańka pękła
Go, go, go, go
Go, go, go, go