Mam w genach tyle zła
W oczach zawsze dobra gra
Ciepłe słowa na mój kark
Wjeżdża wino, wjeżdża szampan
Uśmiechy to scam
Znam intencje waszych pań
Uczę się czytać z jej warg
Wszystkie mają duszę diabła
Muszę się troszczyć bardziej o nią
Ludzie są podli, chodzą z bronią
Dużo się modli o mój powrót
Nie ma miłości w waszym domu
W waszym domu
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej tu
I nie ma jej
Fajnie myśleć, czuć
Chwile poczekasz znów
Już się zamykam przed nią
[?]
Palisz amsterdam
Palisz amsterdam
Zastygam się
I rozpuszczam się jak tabletka
[?]
[?]
Rozpuszczałaś się we mnie jak tabletka
Muszę się troszczyć bardziej o nią
Ludzie są podli, chodzą z bronią
Dużo się modli o mój powrót
Nie ma miłości w waszym domu
W waszym domu
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej
Nie ma jej tu
I nie ma jej
To był wyjątkowo krótki czerwiec
Nie ma niczego co było wcześniej
To był wyjątkowo szybki miesiąc
W parę minut zmienić całą wieczność