Yeah, Yeah, Yeeah
(Kurwa, to jest tu!)
[Zwrotka 1]
Siedem w weekend, jak zarabiam kieszonkowe
Podejdź, może dam ci pakę i od firmy nowy rower
Światła miasta oślepiają – nie mam powiek
Chociaż oczy dookoła, no to palę, nic nie powiem
Już nie cenię znajomości
Twoja luba przy mnie cedzi zgłoski, jak nie kumasz, to mnie potnij, yo
Znowu mam teleport jak świstoklik, ziom, to po kwit
Młody stoik – nie mam wątpliwości
Te toksyczne dupy chcą mnie ponosić jak medal
Jakbym się urodził głupi, to bym się rozjebał
Rosłem tu, gdzie bili w łeb, jak miałeś kromkę chleba
I było dużo Mary Jane jak sequel Spider-Mana
Of course, teraz, mordo, chilluję jak Bob Ross
Płacą w e-waluciе mi jak Roblox, folklor
Zwracam temu gatunkowi godność
Chcesz zrobić coś nowego, to mniе poproś (yeah)
[Refren]
Jaram to jak Shiva, cała sala siwa
Skaczę saltem w tył, wyjebane, czy to nagrywasz
Oczy sfiksowane na mnie, jakby Mona Lisa
Co się gapisz, klaunie? Wiem, że to nie analiza
Jaram to jak Shiva, cała sala siwa
Skaczę saltem w tył, wyjebane, czy to nagrywasz
Oczy sfiksowane na mnie, jakby Mona Lisa
Co się gapisz, klaunie? Wiem, że to nie analiza
[Zwrotka 2]
Już nie czuję swoich kroków, jakby mnie dawno zabili
Nie robię tego dla ziomów i nie robię dla Amiri
Z tobą jedzie Panna Piggy, ja mam tunel pełen wizji
Martwych braci, którzy byli nierozłączni, tak jak Weasley
To jest rap dla fanatyków, a nie kurwa rap dla pizd
I nas nie widać w telewizji, byku, tak jak rewolucji
Brat mi mówił: "Bracie, chuje będą pluły, chuj w nich"
Teraz wysiaduję sumy, jakbym kupił kurnik
Nigdy więcej nagi, nie chcę w ustach smaku brukwi
Proch też mi zrył banie i przez niego wraca bruksizm
Znamy różne czary na zrobienie z grama uncji
Drzwi pootwierane, każdy tu to dobry klucznik
[Refren]
Jaram to jak Shiva, cała sala siwa
Skaczę saltem, mam wyjebane, jak się nazywasz
Oczy sfiksowane na mnie, jakby Mona Lisa
Brat ją wyprowadził, bo się głupia chciała lizać
[Outro]
Nie widać nas po klubach i nie widać nas po forach
To nie będzie metafora, kiedy zapłonie Agora
Nie widać nas po klubach i nie widać nas po forach
To nie będzie metafora, kiedy zapłonie Agora