Drużyna 2115
jestem snem z małego miasta

[Zwrotka 1]
Pamiętam pierwsze koncerty, z muzy nie było pieniędzy
Wierzyłem, że będę wielki, dla nich byłem pierdolnięty
Jeszcze przed chwilą byłem biedny
Zryty łeb, zdarte podeszwy
Przestań siedzieć i pierdolić, kurwa, nic mnie tak nie męczy
Buty tylko od Balenci', tylko zagraniczne skręty
Bo jestem zapracowany, nie imprezuję w weekendy
I nie mogę zrobić przerwy, choć czasem nie jestem pewny
Nie po to goniłem szansę, żeby wypadła mi z ręki

[Refren]
Jеstem snem z małego miasta, który chciał pokonać los
Nadziеją która nie zgasła, nawet w najciemniejszą noc
Ciężka praca, ból i pasja, ciągle ten sam dumny wzrok
Bo z tego się nie wyrasta, już na zawsze small town boy

[Zwrotka 2]
Wychowany w bardzo małym mieście
Cały czas jest we mnie ten poczciwy prostak
Kocham swe korzenie całym sercem
Lecz to takie miejsce w którym nie chcesz zostać
Zawsze czułem się jak główna postać
Skazany na etat w ślady ojca
Chciałem żeby usłyszała Polska
I jak widać ambicja mnie nie przerosła
Byłem naprawdę kurewsko cierpliwy
Wiem, że los nigdy nie jest sprawiedliwy
Przeszedłbym góry, jeziora, doliny
Kurwy, jaskinie, kolce, pajęczyny
Wiem bywa ciężko i brakuje siły
Ale jak się poddasz Ty ponosisz winę
Dostajemy to na co zasłużymy
Zaryzykujesz czy osrałeś gacie?
[Przejście]
Kiedy się budzę to najpierw czuję się wdzięczny
Boże dziękuję jak dobrze być niezależnym
Pochodzę z miejsca gdzie nie ma gorszych czy lepszych
Wyrwałem kawałek nieba aż klimat nam się ocieplił

[Refren]
Jestem snem z małego miasta, który chciał pokonać los
Nadzieją która nie zgasła, nawet w najciemniejszą noc
Ciężka praca, ból i pasja, ciągle ten sam dumny wzrok
Bo z tego się nie wyrasta, już na zawsze small town boy
Jestem snem z małego miasta, który chciał pokonać los
Nadzieją która nie zgasła, nawet w najciemniejszą noc
Ciężka praca, ból i pasja, ciągle ten sam dumny wzrok
Bo z tego się nie wyrasta, już na zawsze small town boy